piątek, 9 września 2011

I stało się …

Katastrofa komunikacyjna w naszym mieście wynikająca z kumulacji robót drogowych ma swoje dobre strony. Przede wszystkim uśpiłam w garażu samochód i przesiadłam się czasowo na tramwaj, co dało mi dawno niesmakowaną okazję gapienia się na świat za oknem tylko i wyłącznie pod kątem estetycznym. Jakbym to miasto widziała po raz pierwszy od lat. Tramwaj trzymając się smyczy szynowej sprawia też, że do wielu miejsc trzeba się doczłapać piechotą. I dobrze: więcej pieszej gimnastyki, w mieście jakoś ciszej i puściej, zupełnie jak nie we wrześniu, gdy zwykle ciążył miastu powakacyjny szkolny pośpiech. Doszłam do kamienicy, o której onegdaj pisałam. 




I oto spełniła się częściowo przepowiednia Pereca, którą wydumał z myślą o kamienicy - bohaterce jego niezwykłego dzieła La vie mode d’emploie (Życie instrukcja obsługi), a pisał tak:
A przede wszystkim nadejdzie taki dzień, w którym zniknie sam dom, skona cała ulica i cała dzielnica. Trochę to potrwa. Na początku zakrawać to będzie na plotkę, niewiarygodną raczej pogłoskę (…). A potem plotki oblekną się w ciało; ujawnią się inwestorzy i ich rzeczywiste zamierzenia, elegancko wyłożone w luksusowych, drukowanych techniką czterobarwną folderach.(…)Ale zanim wyłonią się z ziemi sześciany ze szkła, betonu i stali, długo ciągnąć się będą negocjacje w sprawie sprzedaży i kupna. (…)Ulica przemieni się w szereg oślepionych fasad – okien podobnych oczom pozbawionym myśli – które przedzielą zbite z desek płoty, splamione strzępami afiszy wśród nostalgicznych graffiti.”( Georges Perec, Życie instrukcja obsługi, przekład Wawrzyniec Brzozowski, wyd. korporacja ha!art, Kraków 2009, s.168 – polecam gorąco całość, choć wielka, dosłownie).





Oto, co zostało po rzeczonej kamienicy u zbiegu Ogrodowej i Krysiewicza.   
  


Po nas choćby ... gruzy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza