Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pożegnania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pożegnania. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 grudnia 2011

Liść opadły i liść zerwany

Dwa tak różne pożegnania w nieodległym od siebie czasie. 
Jedno nagłe, przedwczesne i zaskakujące. 
Jak świeżozielony liść zerwany na początku lata. 
Drugie takie dojrzałe, wypełnione. 
Dokończone i zgodne z porządkiem świata tego. 
Odeszli. 
Jak liście zerwane lub opadłe.
 Po tym pierwszym rana jakaś głębsza i goi się trudno.
W naturze liść opada, by drzewo odpoczęło przed wiosną.
Soki w drzewie krążą coraz wolniej, aż ustają,
Liść więdnie, usycha i spada. 
Za zgodą drzewa.
 Po liściach nagle zerwanych, a soczystych jeszcze  
długo z drzewa coś kapie.
Jak łzy...  

niedziela, 30 października 2011

Odeszli, odchodzą, zostaliśmy


I oto skąpo odmierzyłeś dni moje i wiek mój niczym jest przed Tobą

Zastanawiałam się właśnie nad bilansem tegorocznych pożegnań. I właśnie odebrałam telefon o kolejnym. Najbardziej chyba bolą takie nagłe odejścia, bez pożegnania, z tyloma niedokończonymi rozmowami, z ledwie rozpoczętym, a już ciekawym życiorysem. Bardzo ważne jest przygotowanie czyjegoś odejścia, bo dopiero po nim może nastąpić oczyszczająca, katartyczna żałoba.
Tym, którzy pozostali, ku pokrzepieniu polecam filmy Pożegnania Y. Takity (Okuribito  http://www.filmweb.pl/film/Po%C5%BCegnania-2008-450390)
 i Poste restante Marcela Łozińskiego (http://www.filmweb.pl/film/Poste+restante-2008-489442).


Non omnis moriar.