piątek, 18 stycznia 2013

Piłki z Polski i bombardowanie za płotem.


Kolejne paczki i paczuszki dla Mali się przygotowują, a z „naszej” Afryki wieści niepokojące. Radośnie witani Francuzi to z jednej strony bezpieczeństwo, z drugiej, dla samych Francuzów, początek igrania z ogniem. Najpierw ich obecność w Mali zbiegła się z atakiem w Algierii, co wielu dziennikarzy interpretuje jako odwet, potem protesty w Egipcie i  trochę niepokoju w samej Francji. Portal france24.com umieścił na swej stronie interaktywną mapkę postępu zbrojnej ochrony Mali. Mimo francuskiej osłony część Malijczyków, głównie tych z północy, jednak z kraju ucieka, bojąc się bombardowań, głodu i braku wody http://www.france24.com/fr/20130118-refugies-mali-temoignages-horrifiants-HCR-guerre-intervention-francaise-charia-rebelles
Trafiają najczęściej do Mauretanii, Burkina Faso, do Republiki Nigru i Algierii.
W okolicy Sangha w miarę spokojnie, to tam wędrują nasze pakunki, pewnie trochę dłużej ich transport tym razem potrwa, choć potrzebny pilniej i bardziej niż kiedykolwiek. W jednej z wcześniejszych paczek, też od studentek, obok artykułów pierwszej pomocy i materiałów szkolnych znalazły się piłki. Słusznie ktoś pomyślał, że malaria malarią, strzelanina strzelaniną, a dzieci przecież bawić się chcą.  


fot. Iwona z Mali

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza