niedziela, 15 stycznia 2017

9 stycznia. Przechodząc



Kończenie wystawy ma w sobie coś teatralnego, kurtyna co prawda opadła, ale aktorzy nie rozstali się  jeszcze z rolą. Gdy ściąga się wystawę dzieje się taki moment odwrócenia – dzieło podniesione do rangi sztuki wraca do codziennego, często zwyczajnego  kontekstu. Tym razem z rozbiórką poczekała na mnie wystawa „ Inni” , wystawa pokazująca zielone światło każdemu - więźniom z aresztu na Młyńskiej czy blokersom z Rataj – każdemu,  kto chce poczuć się artystą. Autor koncepcji Piotr C. Kowalski podsuwa narzędzia, wskazuje miejsce i twórcą pozwala stać się każdemu, kto odważy się przekroczyć  próg sztuki, dosłownie. Po każdym, kto ten próg pokonał zostaje ślad  buta na rozłożonym w wejściu płótnie ( jak onegdaj przy obrazach przechodnich czy przejezdnych Piotra C. Kowalskiego), czy ślad pisma chociażby w brudnopisowym próbniku. Niespodziewanie, zza grobu jak się okazało, odezwał się profesor Bauman: „ jest Pan czarownikiem, bo zmusza Pan ulicę i miasto, by siebie malowały (…), jest Pan poetą tej bezkresnej plaży, którą wszystkie bruki świata usiłują skrzętnie nie tyle unicestwić (…), co na zapomnienie skazać.”[1]   Piotrze, dziękuję za zaproszenie, moje buty też włączyły się do komunikacji „między stopą a okiem”, jak powiedziałby profesor Bauman.     





[1] List prof. Zygmunta Baumana do Piotra C. Kowalskiego z dnia 30. listopada 1998 eksponowany na wystawie „ Inni” 








Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza