sobota, 14 grudnia 2013

Zielona gałązka

Wbrew nazwie nie będzie to tekst o bożonarodzeniowych dekoracjach roślinnych okraszonych światełkami. Jeszcze nie. Nim bowiem wkręciliśmy się w spiralę przedświątecznej krzątaniny zdarzył się mały wypadek - upadek. Złotowłosa niefortunnie na lód spadła na łyżwach jeżdżąc, a potem był już tylko tydzień medycznej bieganiny, zakończony gipsem po łokieć u najmłodszej, utykaniem Błękitnego Księcia, zapaleniem zatok u piszącej te słowa i szmerami nad sercem u pierwotnego (do analizy diagnostycznej w czasie najbliższym).

Ale wróćmy do „zielonej gałązki”. Poetycko brzmiąca nazwa to właśnie robocze medyczne określenie tego, co przytrafiło się Złotowłosej. Dość elastyczna u dzieci kość łamie się z jednej strony i nie narusza okostnej, zupełnie jak w sytuacji, gdy nadłamiemy młody wiosenny pęd, który po usztywnieniu zrasta się i przekształca w silną i zdrową gałąź. U dorosłych niestety jest „chrup” i „ładny gips” – kości z wiekiem stają się łamliwe i kruche, jak suche gałęzie.  Uziemiona chwilowo w domu Złotowłosa znalazła teatralne zastosowanie swojej zagipsowanej łapki – fotka poniżej.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza