- Ja tylko żartowałam, że on może sobie wyskoczyć na spacer - rzekła zawiedziona Mała Złotowłosa, której tak bardzo zależało, by być panią któregoś z naszych domowych zwierząt. I kiedy pewnego dnia przyskakał do nas konik polny, bardzo się ucieszyła. Wzorem bohaterów z Pszczółki Mai, pasikonik oczywiście został Filipem. Najpierw z innymi braćmi z gatunku pasikoników zielonych przygrywał nam wieczorami niemal tak głośno jak jego prowansalscy kuzynowie. Potem zasmakował w domowym ciepełku, być może chłodniejsze noce go tam zapędziły? Później miał starcie z kotem, zdaje się, że bawili się w "kotka i myszkę", z braku tych ostatnich kocur zadowala się ostatnio owadami, bardzo skutecznie na nie polując. Aż chyba odechciało się konikowi polnemu naszej menażerii i po angielsku się zmył. Nie wiemy kiedy, nie wiemy dokąd. Pasikoników orkiestra znów daje koncert w ogrodowym plenerze. Może jest z nimi Filip?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
środa, 10 sierpnia 2011
O pasikoniku, co oswoić się nie dał.
- Ja tylko żartowałam, że on może sobie wyskoczyć na spacer - rzekła zawiedziona Mała Złotowłosa, której tak bardzo zależało, by być panią któregoś z naszych domowych zwierząt. I kiedy pewnego dnia przyskakał do nas konik polny, bardzo się ucieszyła. Wzorem bohaterów z Pszczółki Mai, pasikonik oczywiście został Filipem. Najpierw z innymi braćmi z gatunku pasikoników zielonych przygrywał nam wieczorami niemal tak głośno jak jego prowansalscy kuzynowie. Potem zasmakował w domowym ciepełku, być może chłodniejsze noce go tam zapędziły? Później miał starcie z kotem, zdaje się, że bawili się w "kotka i myszkę", z braku tych ostatnich kocur zadowala się ostatnio owadami, bardzo skutecznie na nie polując. Aż chyba odechciało się konikowi polnemu naszej menażerii i po angielsku się zmył. Nie wiemy kiedy, nie wiemy dokąd. Pasikoników orkiestra znów daje koncert w ogrodowym plenerze. Może jest z nimi Filip?
czwartek, 16 czerwca 2011
Maluszki, człowiek i kot
Widzieliście? Długo nie dały na siebie czekać! Najpierw wyturlał się jeden, podreptał w dość gęste tuje, nazwaliśmy go Kłujaczek. Potem wyszurało się drugie kolczaste stworzonko, bardziej śmiałe i ciekawskie, ruszyło obwąchiwać kota i moją dłoń. Zostało nazwane Igiełką. Być może jest jeszcze kolejne, bo domek z igliwia całkiem spory i mógłby pomieścić ich wiele, ale więcej nic w nim nie szura, zatem może jeżątka są dwa? Najbardziej nieśmiała wydaje się ich mama ( chyba mama, bo czasem słychać mlaskanie, więc pewnie je karmi), która gdy nas widzi odwraca się na pazurzastej pięcie i pokazuje swój tył ( wcale nie zwija się w kulkę, raczej ostentacyjnie ma nas gdzieś). Mamę nazwaliśmy Madame Szpileczka. Co z tatusiem, nie wiem, raczej współmieszkamy z jednym dorosłym jeżem. Tyle o kolczastych na dziś. Jutro opowiem Wam o zdrowym żarełku. Dla człowieków ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)