To właśnie wypatrywane przez nas flamingi. Najliczniej się pokazywały po naszym wyjeździe, załączoną fotkę na pociesznie dosłał francuski przyjaciel. Merci beaucoup, Capitaine!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą flamingi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą flamingi. Pokaż wszystkie posty
środa, 29 czerwca 2011
Flamingi w naturze
To właśnie wypatrywane przez nas flamingi. Najliczniej się pokazywały po naszym wyjeździe, załączoną fotkę na pociesznie dosłał francuski przyjaciel. Merci beaucoup, Capitaine!
Flamingi, Hello Kitty i kaszubski dzwoneczek, czyli w poszukiwaniu wakacyjnych pamiątek.
Wyjeżdżając na poprzednie wakacje w niepełnym rodzinnym składzie obiecałam najmłodszej latorośli, że przywiozę jej „różowego ptaka”. Wybieraliśmy się na żagle do krainy, w której mnóstwo było różowych flamingów i jako pamiątkę stamtąd myślałam, że przywiozę jakiegoś sympatycznego pluszaczka nawiązującego do kolorytu lokalnego. A tu nici. W kraju, który szczyci się wszelkimi specialitées de la region, poza kulinariami i trunkami oczywiście, bo te nie zawiodły, niczego sensownego znaleźć się nie dało. Wszędzie zalew pamiątek made in China, nawet niestety w słodkiej Francji. A gdy w kolejnym sklepiku z suwenirami zapytałam o różowego flaminga, panienka sprzedająca odparła: różowe… to mamy z kolekcji Hello Kitty… ale flamingi? Łatwiej je było zobaczyć w naturze ... A pluszaczka-flaminga kupiłam … w Berlinie.
Te flamingowe poszukiwania przypomniały mi się z racji niedawnych wędrówek po Kaszubach. Też szukałam czegoś lokalnego, ale o kaszubskim dzwoneczku opowiem Wam następnym razem, na razie tylko fotka

Subskrybuj:
Posty (Atom)
